Położony na Kaukazie Azerbejdżan od 1920 roku należał do Związku Sowieckiego, w roku 1991 ogłosił swoją niepodległość. Dołączył jednak do Wspólnoty Niepodległych Państw, zrzeszającej większość byłych Republik ZSRS. Państwa Wspólnoty, posiadają, obok Bliskiego Wschodu, największe światowe rezerwy gazu ziemnego. Mimo iż kraj uprzednio wyrażał swoje poparcie dla suwerenności Ukrainy, nie przystąpił do wymierzonych w Rosję sankcji. Jednym z powodów takiej decyzji może być właśnie fakt, że Moskwa nadal pozostaje jednym z ważniejszych partnerów handlowych Azerbejdżanu.

Aż do roku 2007 produkowany przez Azerbejdżan gaz naturalny pozwalał na pokrycie jedynie 40% zapotrzebowania kraju. Dlatego też od 1990 roku był on importowany z Turkmenistanu i Iranu, a w latach 2000-2006 z Rosji. Od 1 stycznia 2007 roku rosyjski Gazprom podwyższył cenę gazu ziemnego dla Azerbejdżanu ze 110 do 235 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Azerbejdżan odmówił zapłaty podwyższonej ceny i dostawy gazu do Azerbejdżanu zostały wstrzymane. Zaprzestanie dostaw gazu z Rosji zbiegło się w czasie z rozpoczęciem od grudnia 2006 roku przemysłowego wydobycia gazu z azerskiego pola Shah-Deniz, gdzie w 1999 roku odkryto jego złoża.

Nowe możliwości

Dzięki uruchomieniu wydobycia z w Shah-Deniz w roku 2007 produkcja gazu ziemnego wzrosła o 81%. Tym samym Azerbejdżan zaczął eksport gazu, na co liczyła m.in. Gruzja, mając nadzieję na uniezależnienie się w ten sposób od Rosji. Baku, z uwagi na swoje połażenie geograficzne, pełni także ważną rolę korytarza eksportu energii, m.in. turkmeńskiego gazu ziemnego i kazachskiej ropy.

Fot. za: The Tribune/ Alamy

Działania Rosji w sektorze gazowym od lat nakierowane są szczególnie na obejmowanie kontroli nad europejskim sektorem energetycznym. Choć gaz azerski prawdopodobnie nie objąłby dominującej pozycji w Europie, zdaniem analityków nadal stanowi zagrożenie dla udziału Moskwy w rynku gazu regionu.

W roku 2009 podczas oficjalnej wizyty byłego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediew do Baku, zawarta została umowa na zakup azerskiego surowca przez Federację Rosyjską. Pierwsze dostawy gazu ziemnego z Azerbejdżanu do Rosji rozpoczęły się w 2010 roku.

Zgodnie z umową rurociągiem Mozdok-Makhachkala-Kazi Magomed miał płynąć do Rosji gaz z Turkmenistanu, Uzbekistanu i Azerbejdżanu. Warte uwagi jest to, że Rosja zgodziła się płacić Azerbejdżanowi 350 dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu, a tylko 300 dolarów za odpowiednią ilość za gaz uzbecki i turkmeński. Jeszcze bardziej zastanawiające jest to, że cena za azerbejdżański gaz była nawet wyższa niż ta, za którą Rosja sprzedawała swój gaz w Europie. Już po rozpoczęciu dostaw rosyjski gigant Gazprom wyraził chęć zakupu większej ilości gazu z Azerbejdżanu. Podejrzewać można, że takie działanie Moskwy podyktowane było chęcią zachowania wpływów w Azerbejdżanie, a przede wszystkim – celem skierowania do Rosji gazu, który potencjalnie mógł być sprzedawany do Europy. Podobnymi pobudkami kierowała się Moskwa używając swoich wpływów, by anulować budowę gazociągu Nabucco w roku 2013. Uważa się, że gazociąg ten miał być konkurencyjny dla rosyjskiego monopolu na dostawę do Europy Środkowo-Wschodniej.

Jeszcze w 2019 roku prezes PGNiG, Piotr Woźniak, wypowiadał się o chęciach przyjmowania dostaw gazu z terenu Kazachstanu bądź Azerbejdżanu, ale równocześnie informował o pewnych utrudnieniach w realizacji tego przedsięwzięcia płynących ze strony rosyjskich partnerów.

Z kolei pod koniec roku 2020, w czasie, gdy oświadczono o zapoczątkowaniu dostaw azerskiego gazu do Unii Europejskiej przez Południowy Korytarz Gazowy, przesyłający gaz omijając terytorium Federacji Rosyjskiej, ze strony moskiewskiej podjęto działanie mające na celu ukarać za to Azerbejdżan. Rosyjska inspekcja żywnościowa niedługo później zabroniła importu na swój rynek azerskich jabłek i pomidorów, tłumacząc swoją decyzję tym, że w dostawach produktów z Azerbejdżanu znaleziono szkodniki – ćmy. Uważa się to za akt mający nieoficjalnie wymierzyć karę Azerbejdżanowi za to, że stanął na przeszkodzie rosyjskim interesom gazowym.

Prezydenci Rosji i Azerbejdżanu podpisujący w Moskwie deklarację o współpracy sojuszniczej dwóch państw 22 lutego 2022.
(Fot. PAP/EPA/MIKHAIL KLIMENTYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL)

Ostatnie wydarzenia ponownie zwróciły uwagę świata w stronę Baku. 15 stycznia 2022 roku prezydent Azerbejdżanu oraz prezydent Ukrainy podpisali w Kijowie wspólną deklarację o pogłębieniu partnerstwa strategicznego. Z kolei 22 lutego 2022 roku, tuż przed wstąpieniem wojsk rosyjskich na Ukrainę prezydent Rosji i prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew podpisali w Moskwie deklarację o współpracy sojuszniczej obu państw. Mimo kontynuowania przez Azerbejdżan zacieśniania stosunków z Rosją, prezydent Wołodymyr Zełenski zasugerował azerską stolicę jako możliwe miejsce negocjacji w sprawie zawieszenia broni, a Azerbejdżan już zaczął wysyłać pomoc humanitarną i paliwo do Ukrainy.

W 2021 roku UE importowała z Rosji 155 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego, a z Azerbejdżanu tylko 8,2 miliarda. Unia Europejska prawdopodobnie będzie zwiększała dostawy gazu z Azerbejdżanu i innych państw, aby uniezależnić się od Rosji. Obecna sytuacja, jaka nastała w wyniku inwazji Moskwy na Ukrainę może przyczynić się do zacieśnienia więzów Azerbejdżanu z Zachodem a rozluźnienia więzi z Moskwą, zwłaszcza z uwagi na osłabienie wskutek zachodnich sankcji. Już w poprzednich latach Azerbejdżan zaczął ukazywać się jako ważny gracz działający na rzecz bezpieczeństwa energetycznego swojego regionu, m.in. wspierając Gruzję w czasie jej konfliktów gazowych z Rosją w 2007 i 2008 roku. Warto również podkreślić dążenia Baku do ograniczania stosunków z Moskwą także ze względu na stałe obawy, co do jej intencji oraz wsparcie udzielane przez nią Ormianom, z którymi po obecną chwilę łączą Azerów niezwykle napięte stosunki, mogące przerodzić się w kolejną odsłonę lokalnego konfliktu.

Sylwia Świerżewska

Kategorie: Energetyka